Krótki tekst o polskim górnictwie

Jak to jest z tymi polskimi kopalniami? Przynoszą zyski czy straty? Są podstawą polskiej gospodarki czy tylko „piątym kołem u wozu”, który hamuje rozwój pozostałych jej sektorów? Pytania trudne, w końcu na te pytania nie potrafił prawidłowo odpowiedzieć chyba żaden rząd po 89′ roku.

Więc jak to jest? Przekonajmy się:

Po pierwsze: państwowe

Kopalnie węgla kamiennego są w Polsce oczywiście stratne. Tylko w latach 2007 – 2015 państwo dopłaciło do tego interesu 65,6 mld złotych, zaś planowane dopłaty na lata 2016-2020 wynoszą – bagatela – 10,42 mld zł.

Razem daje to 70,02 mld zł. Za te pieniądze można by:

  • wystrzelić na orbitę 760 załogowych statków kosmicznych;
  • wyprodukować ok 3000 czołgów PT-92M2 (to ok. 3 razy więcej, niż wnosi obecna liczba czołgów znajdująca się na wyposażeniu Wojska Polskiego)
  • wybudować ok.95 fabryk samochodów osobowych

I tak można w nieskończoność. Wiemy już, że jest to interes wyjątkowo nieopłacalny. Ktoś mógłby w tym momencie stwierdzić, że sprawa jest oczywista: kopalnie należy zamknąć. Z pewnością miałby rację, gdyby nie jeden subtelny fakt: w tym samym momencie, w tym samym kraju, obok nierentownych kopalni państwowych funkcjonują przynoszące zyski kopalnie prywatne. Ba, planuje się nawet otwarcie nowych! Czarno na białym widać, że to nie jakieś  skomplikowane warunki geologiczne czy kończące się złoża powodują nierentowność kopalń. Powoduje je państwo.

Dlaczego?

 Podczas gdy w prywatnych kopalniach jeden zatrudniony wydobywa 1100 ton węgla, to ten sam górnik, tyle że zatrudniony w państwowym holdingu wydobywa jedynie 700 ton. Widać więc bardzo wyraźnie, że problemem państwowego górnictwa jest wysokie, wykraczające poza potrzeby, zatrudnienie. Do tego dochodzą jeszcze wysokie pensje pracownicze, relikt z czasów PRL. Średnio górnik zarabia 6,7 tys zł, a na emeryturę przechodzi już w wieku 49 lat (na marginesie: tak niski wiek emerytalny oznacza prawdziwy problem w całym systemie emerytalnym, w którym i tak zbyt wiele już nie ma)! Łatwo się chyba domyślić, że na podobne luksusy nie ma prawa liczyć u „prywaciarza” – ten dba o swoje pieniądze i nie będzie zatrudniał więcej ludzi, niż potrzebuje ani płacił im niebotycznych pensji, niemających nic wspólnego z rynkową wartością pracy górnika.

Podsumowanie

Stan polskiego górnictwa wydaje się być dobry, skoro zagraniczne firmy są gotowe przyjeżdżać do Polski i inwestować tutaj swój kapitał. O to możemy być spokojni. Patologiczna jest jednak sytuacja, w której znajdują się kopalnie państwowe, nierentowe i wymagające nieustannego zastrzyku gotówki od państwa, czyli w konsekwencji – od nas. Recepta jest prosta: kopalnie należy zlicytować! Wtedy zaczną przynosić zyski. Czy jednak jakiś rząd się na to odważy? Mam co do tego poważne wątpliwości…

Katowice staną się centrum biznesowym?

Author: Redaktor Serwisu

copyright 2017

Share This Post On